Czy warto zatrudnić fotografa? O zdjęciach, do których się wraca

Po jednym ze ślubów została ze mną historia, do której wracam. Para miała ośmioletniego syna, ale nie miała wspólnych zdjęć całej rodziny. Panna młoda przygotowała więc z pomocą ChatGPT ich zdjęcie powitalne na ślub. Nie opowiadam tego, żeby kogokolwiek oceniać. Pomyślałam raczej: jak to możliwe, że mamy tyle zdjęć, a czasem nie mamy ani jednego, na którym jesteśmy razem?

Żyjemy z telefonem w dłoni. Fotografujemy dzieci, partnerów, psa, obiad, wyjazd i zwykły spacer. Potem zdjęcia zostają w galerii, między zrzutami ekranu i kolejnymi podobnymi ujęciami. Rzadko je przeglądamy, jeszcze rzadziej drukujemy. Nie dlatego, że wspomnienia są dla nas nieważne. Po prostu codzienność szybko pędzi, a zdjęć przybywa więcej, niż jesteśmy w stanie uporządkować.

Czy dobry smartfon wystarczy zamiast fotografa?

Do wielu codziennych zdjęć telefon jest świetnym narzędziem. Jest pod ręką, pozwala szybko złapać spontaniczną chwilę i od razu wysłać ją bliskim. Nie trzeba wybierać między telefonem a fotografem. Każde z nich może mieć swoje miejsce.

Różnica nie polega wyłącznie na aparacie. Podczas ważnego spotkania fotograf może skupić się na tym, co dzieje się wokół, zadbać o światło, pomóc zebrać rodzinę do wspólnego portretu i zauważyć momenty, które łatwo przegapić, kiedy sami organizujemy uroczystość. Później wybiera i opracowuje zdjęcia tak, by tworzyły spójną opowieść. To czas, uwaga i odpowiedzialność za zachowanie wspomnienia.

A co zmienia sztuczna inteligencja?

Narzędzia AI mogą pomóc stworzyć zaproszenie, inspirację do dekoracji albo obraz nawiązujący do rodzinnej historii. To ciekawe możliwości. Wygenerowany obraz może jednak pokazać wyobrażenie o chwili, ale nie zapisuje spotkania, które naprawdę się wydarzyło: uścisku po ceremonii, dumy dziecka czy śmiechu przy wspólnym stole. Dla mnie właśnie w tym tkwi wartość fotografii dokumentalnej.

Jeśli korzystasz z narzędzi AI przy prywatnych zdjęciach, warto też sprawdzić ustawienia prywatności i zasady dotyczące przesyłanych plików. Każdy może sam zdecydować, z czego chce korzystać i jakie wspomnienia chce zachować w oryginalnej formie.

Fotograf też ma zdjęcia, których nie wywołał

Tu przychodzi moja mniej wygodna, ale prawdziwa część tej historii. Sama mam mnóstwo prywatnych zdjęć w telefonie. Nie wszystkie obrobiłam, nie wszystkie wywołałam. Wiem, jak łatwo odłożyć to na później i jak szybko „później” zamienia się w kolejne miesiące.

Jako fotografka poświęcam setki godzin na zdjęcia klientów i ich wspomnienia. Selekcja, obróbka i przygotowanie gotowej galerii wymagają skupienia, dlatego moje własne fotografie czasem czekają dłużej, niż bym chciała. To nie znaczy, że są mniej ważne. Raczej przypomina mi, że każdy z nas potrzebuje czasem chwili, by wybrać kilka kadrów i nadać im miejsce poza ekranem.

Kadry z reportażu ślubnego

W galerii zebrałam zdjęcia z tego reportażu. Każde przypomina, że rodzinne wspomnienia powstają w prawdziwych, wspólnie przeżytych chwilach.

Nie trzeba fotografa na każdą okazję

Nie chcę nikogo przekonywać, że każda uroczystość wymaga profesjonalnej sesji. Ważne wydarzenia można fotografować na różne sposoby. Czasem wystarczy poprosić bliską osobę o jedno wspólne zdjęcie. Innym razem dobrym rozwiązaniem będzie krótka sesja rodzinna albo reportaż z dnia, który chcecie zachować na dłużej.

Jeśli planujecie ślub, możecie zobaczyć, jak wygląda mój reportaż ślubny w Zielonej Górze. Więcej o mnie i o tym, jak pracuję, przeczytacie na stronie o Pani-Migawce. A jeśli chcecie zapytać o konkretny termin lub pomysł na zdjęcia, najprościej napisać do mnie.

Jak sprawić, żeby zdjęcia naprawdę do nas wracały?

Nie musisz porządkować całej galerii telefonu. Spróbuj małego kroku:

  • wybierz dziesięć zdjęć z ostatniego roku;
  • zrób z nich album albo wydrukuj kilka ulubionych kadrów;
  • zapisz jedno rodzinne zdjęcie w miejscu, do którego często zaglądasz;
  • przy kolejnej uroczystości poproś kogoś o wspólny portret, zamiast tylko robić zdjęcia innym.

Nie chodzi o to, by mieć więcej zdjęć. Chodzi o to, by czasem do tych ważnych wrócić.

Czy fotograf jest jeszcze potrzebny?

Myślę, że tak, jeśli zależy nam na opowieści o prawdziwym dniu i zdjęciach, na których mogą być razem wszyscy ważni ludzie. Ale nie dlatego, że telefon robi złe zdjęcia albo że każda rodzina powinna wywoływać setki odbitek. Fotograf ma wartość wtedy, kiedy jego obecność, doświadczenie i sposób patrzenia są dla Was ważne.

A czasem najlepszym początkiem nie jest rezerwacja sesji. Jest nim jedno proste pytanie: czy mamy zdjęcie, na którym jesteśmy razem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry