Czy fotograf powinien układać Wam ślub?
O tym, gdzie kończy się moja rola, co naprawdę mogę Wam doradzić i dlaczego dobry reportaż zaczyna się na długo przed naciśnięciem spustu migawki.

Ostatnio ktoś zapytał mnie, jak właściwie powinien wyglądać cały dzień ślubu.
I to pytanie zostało ze mną trochę dłużej. Nie dlatego, że nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Wręcz przeciwnie.
Doskonale wiem, jak wygląda dzień ślubu z perspektywy fotografa. Wiem, kiedy warto mieć więcej czasu, kiedy nie warto się spieszyć, kiedy światło zrobi całą robotę i kiedy pięć minut na sesję oznacza właściwie tylko pięć minut biegania z aparatem.
Ale jest jedna rzecz, którą powiedziałabym każdej przyszłej Parze Młodej bardzo jasno: nie jestem wedding plannerką.

Mogę doradzić. Nie muszę wszystkiego organizować.
Jeżeli pytacie mnie, kiedy najlepiej zrobić zdjęcia, ile czasu przeznaczyć na sesję we dwoje, kiedy zrobić rodzinne zdjęcia albo czy lepiej wykorzystać zachodzące słońce, odpowiem bez problemu.
Bo to jest moje podwórko.
Pracuję z ludźmi, światłem, przestrzenią i czasem. Przez cały dzień obserwuję, co się dzieje i przewiduję, co wydarzy się za chwilę.

Ślub nie jest produkcją telewizyjną.
Możecie mieć pięknie przygotowany harmonogram. I bardzo dobrze. Harmonogram naprawdę pomaga.
Tylko że potem zaczyna się prawdziwe życie.
Ktoś się wzruszy. Ktoś się spóźni. Ktoś zatrzyma się na rozmowę z dawno niewidzianą osobą. Dziecko zrobi coś zupełnie nieprzewidzianego.
I właśnie te momenty są dla mnie często najciekawsze.

Kilka pytań, które naprawdę warto zadać fotografowi.
„Kiedy zrobić sesję we dwoje?”
To zależy od Waszego dnia, miejsca i światła. Nie ma jednej godziny dobrej dla wszystkich. Mogę natomiast spojrzeć na Wasz harmonogram i powiedzieć, kiedy fotograficznie będzie najlepszy moment.
„Tort czy sesja?”
I tutaj właśnie mogę się przydać. Nie zdecyduję za Was, ale mogę powiedzieć, co z punktu widzenia zdjęć zyskamy, a co stracimy przy każdym rozwiązaniu.
Czasami przesunięcie jednego punktu o kilkanaście minut robi ogromną różnicę.
„Czy fotograf powinien rozpisać cały dzień?”
Moim zdaniem nie.
Fotograf powinien znać rytm dnia ślubu i umieć się w nim odnaleźć. Wedding planner lub koordynator może natomiast odpowiadać za całą logistykę wydarzenia.
„Czy musimy mieć idealny plan?”
Absolutnie nie.
Potrzebujecie planu, który daje Wam ramy, ale zostawia trochę miejsca na życie. Bo najlepsze fotografie bardzo często powstają właśnie poza harmonogramem.
Nie chcę tylko fotografować tego, co miało się wydarzyć. Chcę zauważyć to, co wydarzyło się naprawdę.

Kiedy harmonogram na chwilę przestaje mieć znaczenie.
Jest taki moment podczas dnia ślubu, kiedy można na chwilę wyłączyć cały świat.
Zostajecie tylko Wy dwoje. Nie ma gości, telefonów, stołu, tortu, muzyki ani pytania „co teraz?”.
Jest światło, miejsce i kilka minut, które możemy wykorzystać na zdjęcia.
I wtedy naprawdę mogę zrobić to, co lubię najbardziej. Patrzeć na Was i szukać dobrego kadru.

Nie jestem od tego, żeby zaplanować Wam ślub. Jestem od tego, żeby go dobrze zobaczyć.
A potem zostają zdjęcia.
Migawki z dnia ślubu


Jestem fotografką. I właśnie to chcę robić najlepiej.
Nie jestem osobą, która przyjedzie na Wasz ślub z segregatorem i zacznie ustawiać cały dzień.
Nie mam też potrzeby udawać, że wiem wszystko o organizacji wesela. Od tego są ludzie, którzy zajmują się tym zawodowo.
Ja znam się na fotografii.
Wiem, jak pracować w ruchu. Wiem, jak szukać światła. Wiem, kiedy wejść bliżej, a kiedy lepiej zostać z boku.
Wiem też, że czasami najważniejsze zdjęcie wydarzy się sekundę po tym, jak wszyscy myślą, że już nic się nie dzieje.
I właśnie dlatego podczas ślubu nie chcę być tylko osobą z aparatem. Chcę być kimś, kto naprawdę patrzy.

Czasami najwięcej mówi mały gest.
Podpis. Spojrzenie. Uśmiech. Czyjaś dłoń. Chwila skupienia. Ktoś stojący kilka kroków dalej.
Reportaż ślubny jest dla mnie właśnie kolekcjonowaniem takich drobiazgów.
Oczywiście fotografuję ceremonię, Parę Młodą, rodzinę i zabawę. Ale równie mocno interesuje mnie wszystko, co dzieje się pomiędzy.

Czy fotograf powinien układać Wam dzień ślubu?
Moim zdaniem nie.
Powinien natomiast znać się na swojej pracy na tyle dobrze, żeby umieć Wam powiedzieć, co z fotograficznego punktu widzenia ma sens.
Powinien umieć spojrzeć na Wasz harmonogram i zauważyć, że na coś potrzeba więcej czasu.
Powinien wiedzieć, że światło za godzinę będzie zupełnie inne niż teraz.
Powinien umieć powiedzieć: „chodźmy na chwilę zrobić zdjęcia” albo przeciwnie: „zostańcie tutaj, bo za chwilę wydarzy się coś fajnego”.
A jeśli pytacie mnie o cały plan wesela?
Chętnie porozmawiam o nim z perspektywy fotografii. Ale nie będę udawać wedding plannerki.
Bo chcę być naprawdę dobra w tym, za co bierzecie mnie na Wasz ślub.
W fotografowaniu Waszego dnia.

Planujecie ślub?
Opowiedzcie mi o swoim dniu. Nie będę układać Wam wesela. Pomogę Wam za to zaplanować fotografię tak, żebyście później mieli z czego wracać.
Poznaj Pani-Migawkę










































